Lokalne produkty

Lokalne produkty

Każdy kraj ma swoją wieś, a każda wieś ma swoje lokalne specjały. To tradycyjne marki, cieszące się uznaniem konsumentów. Ponieważ takie produkty są narażone na nieuczciwą konkurencję: podrobienie lub przywłaszczenie nazwy, to wymagają szczególnej ochrony prawnej. Taką możliwość dają przepisy Unii Europejskiej, a konkretnie Europejski System Ochrony Produktów Regionalnych i Tradycyjnych.

System ten pozwala na przyznawanie specjalnych oznaczeń wysokiej jakości produktom spożywczym wytwarzanym w danym regionie. Obecnie w rejestrach Chronionych Nazw Pochodzenia i Chronionych Oznaczeń Geograficznych oraz Gwarantowanych Tradycyjnych Specjalności figuruje 37 polskich produktów, w tym sery, wyroby piekarnicze, miody, wędliny. Pełną listę można znaleźć na stronie Ministerstwa Rolnictwa.

1. Oscypek

Niekwestionowany produkt tradycyjny i to „pełną gębą”. Dla wielu będzie to pewnie szokiem, ale oscypek wytwarzany jest od sześciuset lat! Jego wyrób zapoczątkowali pasterze wołoscy, którzy wypasali owce na górskich polanach południowej Polski i przetwarzali ich mleko. Dziś oscypek wytwarzany jest najczęściej z połączenia mleka owczego i krowiego, przy czym zawartość tego pierwszego w produkcie końcowym musi wynosić co najmniej 60 proc. Przepisy określają także rasę owiec (polska górska) oraz krów (polska czerwona), od których pochodzi surowiec. Prawo do „oscypkowej” marki posiadają wybrane gminy województwa małopolskiego i śląskiego. Niemal identyczny ser, choć pod inną nazwą (oštiepok) produkują Słowacy. Oni również zabezpieczyli swoją markę w Europejskim Systemie Ochrony Produktów Regionalnych i Tradycyjnych.

2. Bryndza podhalańska

Pierwszym polskim produktem wpisanym do unijnego rejestru była Bryndza podhalańska. Najstarsze informacje na jej temat pochodzą z 1527 r. Podobnie jak oscypek, wywodzi się z kultury pasterzy wędrujących wzdłuż łuku Karpat z Rumunii. Bryndza wytwarzana jest z mleka owczego, choć w tym przypadku wymagania są mniej rygorystyczne: jego minimalna zawartość musi wynosić 40 proc. Pozostała część surowca wykorzystanego do produkcji może pochodzić od krowy. Bryndza ma specyficzny smak: dość słony, nieco pikantny, a jednocześnie kwaskowaty. Charakteryzuje się również niezbyt zachęcającym zapachem. Zapach nie powinien nas zniechęcać ponieważ jest to produkt bardziej atrakcyjny dla podniebienia niż dla nosa.

3. Miód

Miód to polska specjalność. Przynajmniej taki wniosek można wysnuć z faktu, że na listach produktów chronionych jest aż pięć odmian tego przysmaku: Podkarpacki miód spadziowy, Miód drahimski, Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich, Miód z Sejneńszczyzny, Miód kurpiowski. Pierwszy z nich, według specyfikacji na stronie Ministerstwa Rolnictwa, wytarzany jest ze spadzi zebranej przez pszczoły z jodły pospolitej z obszaru Podkarpacia. Z kolei pod nazwą Miód drahmiski kryje się szersza gama wyrobów: miód lipowy, gryczany, wielokwiatowy, rzepakowy, wrzosowy oraz nektarowo-spadziowy. Miód z Sejneńszczyzny to miód wielokwiatowy, natomiast miód kurpiowski wytwarzany jest z nektarów kwiatowych wielu roślin miododajnych z ewentualnym dodatkiem spadzi. Przy okazji warto wyjaśnić, co kryje się pod tym ostatnim pojęciem. Chodzi o substancję budzącą niezbyt apetyczne skojarzenia, bo złożoną m.in.: z… odchodów – mszyc, czerwców, miodówek i innych owadów żywiących się sokami roślinnymi. Te ostatnie stanowią na szczęście główny komponent spadzi.

 

4. Miód pitny

Na liście produktów chronionych miód pitny figuruje w czterech osobnych kategoriach: półtorak, dwójniak, trójniak, czwórniak. Odnoszą się one do proporcji zawartości miodu i wody w brzeczce, czyli wodnym roztworze miodu poddanym warzeniu. W przypadku półtoraka na jedną część miodu przypada pół części wody (np. litr miodu/pół litra wody). Dwójniak wytwarzany jest z brzeczki o proporcji 1:1, trójniak powstaje z mieszaniny jednej objętości miodu i dwóch objętości wody, a w czwórniaku na jednostkę miodu przypadają trzy jednostki wody. W efekcie miody przyporządkowane do „wyższej” kategorii są słabsze. Zawartość alkoholu wynosi w nich, odpowiednio, 15–18 proc., ok. 15 proc, ok. 13 proc. i ok. 11 proc. W parze z wyższym „woltażem” idzie również lepszy smak, a także wyższa cena. Na szczęście współcześnie miód nie jest tak ekskluzywnym napojem, jak kilkaset lat temu, gdy był trunkiem luksusowym, pijanym głównie przy uroczystych okazjach.

5. Chleb prądnicki

Wypiek rodem z Krakowa, a ściślej z jego północnych dzielnic: Prądnik Czerwony i Prądnik Biały, położonych nad rzeką Prądnik. Prawdziwy rarytas w czasach „upadku” branży piekarniczej, coraz bardziej uzależnionej od rozpulchniaczy, wzmacniaczy smaku i innych sztucznych dodatków. Jego historia sięga początku XV w., gdy biskup krakowski Albert przyznał swojemu kucharzowi grunty na Prądniku i nakazał zajęcie się piekarstwem. Chleb prądnicki to sporych gabarytów kołacz, o średnicy sięgającej pół metra i wadze 4,5 kg. Wypiekany jest też w wersji XXL – w tym przypadku jest to owalny chleb-gigant o metrowej długości i zawrotnej wadze 14 kg. Prądnicki wyrób tradycyjny powstaje z mąki żytniej i pszennej, gotowanych ziemniaków, otrębów i drożdży. Co znamienne, jest to chleb dojrzewający – pełnię smaku osiąga dzień po wypieku. Słynie też z wyjątkowej trwałości – zachowuje świeżość przez dwa tygodnie.

Pod tą zagadkową nazwą kryje się „prozaiczna” podwędzana śliwka. „Suska” to termin gwarowy, oznaczający tyle co „suszona”, a „sechlońska” odnosi się do miejscowości Sechna, położonej w małopolskiej gminie Laskowa. Oznaczeniem tym może się posługiwać łącznie siedem gmin regionu. Suska sechlońska wytwarzana jest w procesie suszenia i wędzenia w tzw. suśniach, opalanych drewnem – najczęściej bukowym, ale również brzozowym lub pochodzącym z drzew owocowych. Starannie wyselekcjonowane owoce (odmiany Węgierki) układane są na rusztach zbudowanych z wąskich desek warstwami o grubości maksymalnie 20 cm (ma to zapewnić odpowiedni dostęp powietrza do każdego z owoców). Następnie śliwki podwędzane są dymem w temperaturze 45–65 °C. Cały proces tra maksymalnie sześć dni. W efekcie suska sechlońska nabiera wędzonego aromatu, który zawiera nutę zapachową pochodzącą z drewna wykorzystanego do wędzenia.

6. Olej rydzowy

Wbrew pierwszemu skojarzeniu nie jest wytwarzany z „tych” rydzów. Rydz, rydzyk lub ryżyk to ludowa nazwa lnianki siewnej – rośliny z rodziny kapustowatych, porastającej nizinne obszary Polski. Tradycyjnie olej rydzowy był wykorzystywany do przyrządzania maczanki do pieczywa oraz śledzi. W czasach powojenny został wyparty przez olej rzepakowy i niestety niemal zupełnie zapomniany. Dziś, na fali zainteresowania zdrową żywnością, ponownie wraca do łask. Nic dziwnego, stanowi bowiem bogate źródło kwasów omega-3 (zawiera je w odpowiedniej proporcji do kwasów omega-6), bezcennych w profilaktyce chorób serca oraz nowotworowej. Pod względem smakowym trudny jest do pomylenia z innym olejem – zawiera wyraźną cebulowo-gorczycową nutę. Od 2009 r. olej rydzowy figuruje w rejestrze gwarantowanych tradycyjnych specjalności. „Zagłębiem” oleju rydzowego są Szamotuły, miejscowość położona w Wielkopolsce.

7. Karp zatorski

Jedyna ryba na liście polskich produktów chronionych w UE. Mimo swojej rozpoznawalności, karp kojarzony jest głównie z wieczerzą wigilijną. Na co dzień Polacy gustują w innych gatunkach ryb, nie tyle ze względu na cenę, ile na wygodę spożycia. Karp jest rybą stosunkowo ościstą i zmierzenie się z nim wymaga większej cierpliwości niż skonsumowanie fileta z pangi. Mimo wszystko „wysiłek” się opłaci. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z karpiem zatorskim. Ta nazwa, przysługująca hodowcom z małopolskich gmin Zator, Przeciszów i Spytkowice, daje gwarancję, że mamy do czynienia z produktem wolnym od toksyn pochodzących z paszy czy środowiska hodowlanego. Karp zatorski karmiony jest wysokiej jakości zbożami (pszenica, jęczmień, kukurydza), pochodzącymi od lokalnych producentów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Previous post Ach te wiejskie rabatki…..
Next post Wakacje z owadami